|
Księga gości
Wpisy na Księdze Gości będa ukazywały sie z pewnym opóźnieniem czyli po zatwierdzeniu przez Admina aby uniknąć rekam o ćpaniu, głupich i wulgarnych wpisów oraz ubliżających godność innych osób. Za utrudnienia Przepraszamy
|
Redagujący dzis ja cię wyręczę
kaja (09.03.2010)
cytując 198 rozstaje Nie zwasze jestem zrzędliwy, czasem można wytrzymać. Częściej nie dopuszczam kogoś do głosu, przede wszystkim gdy zauważam, że mam w jakims stopniu rację, a przydarza mi się to szczególnie wtedy, kiedy rację mają osoby, któe mają więcej racji ode mnie. A na zlot nie przyjadę. Za dużo szumu zrobiliście wokól tej wolnej miłości. Mąż nie puści. Trudno.
|
|
tu i teraz ...
alicja (09.03.2010)
Dziękuję tym wszystkim, którzy piszą na stronce swoją historię. Dzięki Wam to moje tu i teraz jest coraz bardziej kolorowe. Kiedyś dołączę swoją. A teraz cieszę się i podziwiam - jak "wiele gałęzi i gałązek" ma to pięknie drzewo, któremu nadano imię HIPPIS. Pozdrawiam ciepło - Alicja
|
|
Brawo Marcepan
marecki (09.03.2010)
Tak 3 MAĆ. Odbudować by się zdało te przekazy informacji jak drzewiej bywało. Niech żyje rzecz pospolita. kres rzeczy komórkowej i rzeczy netowej.Do zobaczenia w Kaliszu i okolicach
|
|
a mnie kochani ...
dzenis (09.03.2010)
A mnie kochani rodzinka tak jakos zwiodla pomiedzy szczebelkami naszych wewnetrznych ogrodkow ze dlugie lata hipisujac , nie mialam pojecia o zadnych podzialach , walce z komuna czy utarczkach pomiedzy soba ... bylam mam nadzieje niezwyciezona i niepokonalna w mei nieswiadomosci dlu...................go ... dopiero pierwszy maz z prawdziwego zdarzenia , otworzyl mi oczy na rzeczywistosc ktora sie dziala ... tak w okolicach wydarzen pierwszego z referendow .... Bloga nieswiadomosci ... i taka pozostalam do dzis choc moze madrzejsza o wasze i nasze dziecinstwa , z perspektywy czasu jednak ....z pomoca nieba niech mi tak juz zostanie ... Do Jenis ... Przeczytalam Twoja wiadomosc , bardzo Ci dziekuje za to miluskie posrednictwo ... zaraz tam napisze . Oto dalszy ciag tlumaczenia streszczenia z raportu klimatycznego z Tybetu . Jako ze tlumaczylam sama , nie gwarantuje absolutnej wiarygodnosci , zawsze jednak to jakis punkt odniesienia cz II str 9.
Wiele gorskich hal i lak ma dzis czarny ziemisty kolor a gleba jest ubita przez burzowe deszcze i zmienne wietry . To co pozostalo zywe w martwej ziemi wzbudza male prawdopodobienstwo nastepstw w postaci rekonstrukcji czy rekoniolalizacji zycia ktore trwalo dotad przez wieki . Podobnie szeroka jest degradacja pastwisk nizej polozonych a koczownicy czesto zmuszeni do opuszczania swoich ziem z braku warunkow ekologicznych i czystej zrodlanej wody .Obecnosc koczownikow jednak , moze byc integralna czescia rehabilitacji zdegradowanych terenow do wypasu ktore traktowali dotad jak powszechnie posiadane po temu grunty . Argumenty o ktorych piszemy w powyzszym sprawozdaniu , sa udokumentowane i na koncu sprawozdania pojawia sie zalaczniki lub odnosniki. Czytelnicy zainteresowani problemem i dowodami moga sprawdzic ze powstala juz dluga lista wyrzadzonych naturze szkod , docenic ogromny wysilek badawczy wlozony od dawna po dzien dzisiejszy , badaczy glownie chinskich , odkryc wiele informacji publikowanych w trudno dostepnych czasopismach scisle naukowych . Choc niektore pomiary i wskazniki roznia sie - to jednak w caloksztalcie pojawi sie przed Panstwem obraz Tybetu dzisiaj , przy sklonnosci do szybszego wzrostu temperatury w okreslonych porach roku , suszenia czy ingerencji w bardziej ekstremalne warunki pogodowe wplywajace drastycznie na wlasciwosci monsunow zarowno w Chinach jak i w Indiach . Poniewaz ziemie Tybetu nie sa za male aby miec wplyw na globalne zmiany klimatyczne ... majac w rekach dokladne sprawozdanie modlimy sie o wlasciwe rozwiazania dla Tybetu , zarowno w Kopenhadze , jak i poza nia , bowiem posrod doraznych decyzji nalezy uwzglednic takze role naszych ziem z dlugoplanowym wyprzedzeniem jako interes calej planety a nie tylko Tybetu . Jestesmy zmartwieni ze jako Tybetanczycy nie mozemy naszym azjatyckim sasiadom zagwarantowac uslug srodowiskowych .Modlimy sie w oczekiwaniu wlasciwych efektywnych propozycji ...czy rozwiazan . Cieszymy sie takze ze otrzymujemy dostep do globalnej pomocy finansowania dzialan naprawczych. Tak wiec wciaz mamy nadzieje ze Wyzyna Tybetanska znow jak dawniej okaze sie miejscem zapewniajacym czysta wode naturalnych zrodel oraz pozostanie biologicznym silnikiem procesow towarzyszacych wiatrom monsunowym ... i ze zywa biologicznie przyszlosc Tybetu nie pozostanie wiecej niepewna i zagrozona ...
UWAGA!!dla zainteresowanych cz. 1 i 2 streszczenia / w tlumaczeniu czesciowo dowolnym niestandardowym ,amatorskim /- na potrzeby www. rachelarea.blogspot.com Pozdrawiam wszystkich ...
|
|
Marcepanie. Dziękuję za życzenia,
kaja (09.03.2010)
a jeszcze bardziej, za życzenia.
|
|
Wiosennie
biała pacyfa (09.03.2010)
Już cieplej a w powietrzu pachnie wiosną, dlatego pozdrowienia z Częstochówki od Baśki i Komara - wszystkim znajomym, szczególnie dla Marcepanka - dawno cię nie widziałam, robaczku. Powodzenia w drodze - Pacyfa
|
|
z archiwum "rozstai" (52)
re(d)agujący (09.03.2010)
Dwa zdania:
Pięknem Liście, łodygi, kwiaty... "odwzajemniają się" ...korzeniom...
za pokarm,
pięknem liści, łodyg, kwiatów... korzenie "odwzajemniają się" ...Światłu...
|
|
?trochę zdań w związku z różnicą zdań?(8)
re(d)agujący (09.03.2010)
Nie posiadam wykształcenia psychologicznego, itp. - proszę więc wziąć poprawkę na błędy w tej mojej wypowiedzi: obojętnie, czy osoba pisząca „ustawia się" w pozycji osoby lepiej wiedzącej, pokrzywdzonej, niczemu niewinnej, lub ofiary czyjejś napastliwości, itd.; czy też sama ustawia kogoś, jako osobę czegoś nie rozumiejącą, napastliwą, winną, itd - zawsze każda z postaw, przywołuje automatycznie - odpowiednią do tego argumentację. Według mego odczucia - to zaledwie część problemu. Istotą sprawy - jest relacja między ludźmi, pomiędzy jedną osobą a drugą, jedną grupą ludzi a druga grupą ludzi, osobą a grupą ludzi, itd. To, co się czasem dzieje to, nie tylko czyjaś słuszność lub jakiejś grupy ludzi, itd. Nie jest to także, wg mnie - polemika między wierzącymi i niewierzącymi. Nie są to również próby tożsamości - lecz przejaw zakłóconej relacji. Zachwianie poziomu bezpośredniej, otwartej relacji - do pozycji mnie przyznaj rację. Warto pamiętać, że każde „ustawienie się" w jednej (lub wypadkowej wielu) z wspomnianych tu pozycji - powoduje nieświadome „zaangażowanie się w rolę" - lepiej wiedzącego, pokrzywdzonego, itd. - a przede wszystkim „spłyca" relację - do walki o rację. Tak czy inaczej zawsze zmierza to w kierunku - „mam więcej racji". To, m. in. skłoniło mnie kiedyś do rozpoczęcia pisania „rozstai" i teraz do pisania tych „zdań". Pisania w oparciu o (sprawdzone, nieprzerysowane) fakty. Smutny to czas, gdyż kiedyś bezpośredniość wypowiedzi (bez poniżania drugiej osoby, lub innych osób, bez podejrzewania kogoś o coś) i otwartość relacji między ludźmi była w naszym środowisku, jedną z wartości podstawowych. Gdy dochodzi do zaburzenia relacji, przejawia się to np. w odczytywaniu czyichś wypowiedzi, wówczas - „nie chodzi o to, co on powiedział, ale jak. Tym samym dochodzi do redukowania go, i jego wypowiedzi, do ściśle określonego kawałka. Zatem najważniejsze staje się wówczas - jak mówi, a nie to, co mówi i jak się ma to do rzeczywistości." Uważam, że za zakłóconą relacją między ludźmi najczęściej kryje się zakłócona relacja między ja - ja, człowiek traci jakby częściowo kontakt z samym sobą i z częścią swego człowieczeństwa zwaną empatią. Do bólu który odczuwa, zadanego niejako z zewnątrz, przywołuje - (dodając) - ból własny z dawnych ran i przeżyć, często z dzieciństwa i młodości. (Rany z dzieciństwa tworzą pewnego rodzaju matrycę, powielaną potem w okresie dorastania). Odczuwając tym samym przede wszystkim swój własny ból - nie dostrzega tego, że np. niektórymi z fragmentów swych wypowiedzi, rani innych ludzi, często znacznie głębiej - „przywołując" w ludziach ból przekraczający jego własny. Nie czyni tego oczywiście świadomie. Wciąż mam nadzieję... ... smutne to, o czym piszę - nie napawa to (mnie) radością - prawda oczyszcza - chociaż często bardzo boli. Człowiek, który odczuwa siebie i poza sobą - nie potrafi przejść obojętnie obok ran... Oczywiście, pojawiali się w naszym środowisku ludzie obojętni na rany, a nawet narcystyczni... Niemniej, wyjątkowa bliskość, o której pisałem, (była w pierwszych latach bardziej odczuwalna i widoczna), istniała między wieloma ludźmi. W niektórych przypadkach przetrwała do dziś. Nie twierdzę że jej nie było w żadnym z okresów - ruchu. Raz było lepiej, raz gorzej. Nie twierdzę że jej nie ma w innych środowiskach. Być może niewiele osób interesuje przeszłość (w tym przypadku - ruchu hipisowskiego) - lecz także ona rzutuje na teraźniejszość ... Zachowując chronologię - stopniowo dotrę "zdaniami..." także do teraz... Przepraszam, jeśli jakieś fragmenty mych wypowiedzi, sprawiły komuś przykrość.
|
|
Do Kaji, Marcepana, Wrony, itd
re(d)agujący (09.03.2010)
Witam, cieszę się że podjęto temat, gdyż jak pisałem stopniowo dochodząc do tu i teraz - oczyścimy atmosferę z żalów, mitów, omyłek i nieporozumień, aby móc być właśnie tu i teraz. Dlatego m. in. piszę jak było i czym sie interesowaliśmy. Drobna poprawka - Zlot w 1968 - to Dudszniki Zdrój, nie Połczyn Zdrój (vide wiersz J. Gulli - w jednych z pierwszych "rozstai". Druga poprawka - zlot w 1969 w Kazimierzu Dolnym (lipcowy) - Ziutek "Prorok" cytujący Kanta i Biblię (z ksiąg nie z pamięci). To a pro po twierdzeń, że hipisi byli negatywnie nastawieni do religii (czytaj Koscioła) - że nie wspomnę o mszy ku pamięci J. Joplin i J. Hendrixa, na ktorej w Warszawie było ok kilkuset hipisów z całej Polski. "Tarzan" jeśli o czymś nie wiedział "przepisywał", być może z ówczesnej propagandy. Negatywne nastawienie do Kościoła istniało oczywiście u jakiejś części hipisów, było jednym z wielu różnych poglądów, nie znaczącym. Jak już pisałem nie było ważne kto jakie miał poglądy w stosunku do wiary, itd. Zmieniło się to, w jakims stopniu, po wydarzeniach w 1972 roku, o których napiszę. Wśród części hipisów krążyły ksiażki o zen, ale także Ewangelia Tomasza. Jeszcze raz podkreślam, było to środowisko zróżnicowane o różnorodnych poglądach, zainteresowaniach i poziomie intelektualnym. Pozdrawiam.
|
|
Historia
wrona (09.03.2010)
To co odrożnia w sposób wyrazny polskich hipi od ich zachodnich braci to stosunek do rzeczywistości, u nas ciagle za dużo histori, tak jakby tu i teraz było nijakie, rozumiem że to następstwo długotrwałej zimy. Houk!
|
|
Marcepan a Historia - do Kaii i Reagującego Belfegora
marcepan (09.03.2010)
83 rok, raz pierwszy usłyszałem o hippiesach, (tak to się w tedy u nas pisało) na spotkaniu PTTK w MDK w Sieradzu. Jakiś czas potem, gdy włosy dłuższe już były, sąsiadka ma (W milicyjnym bloku mieszkałem), powiedziała mi, że podobne "małpy" na bibliotece się spotykają. Poszedłem i poleciało. Nie mieliśmy pojęcia o Szpaku, szukaliśmy kontaktu z innymi, i piękny czas był, gdyż wystarczył adres na kartce zapisany i powołanie się na kogoś, by poznać innych. Nastał czas na wyjazdy do Poznania, Łodzi - Ogród botaniczny, pod pomnik Hippiesa, jeszcze tam stoi, przy bramie awaryjnej, do Kruszwicy, do Łasku i Pabianic - "Mały"- Robercik, powinien pamiętać jak koncert Martyny Jakubowicz organizował. Raz w miesiącu mieliśmy ogniska pod Łaskiem, albo pod Sieradzem. Przeglądy kapel w Teatrze w Sieradzu, w Spółdzielni Mieszkaniowej w Zduńskiej Woli, Kwadraturę Koła - tu Zawodnik mógłby opowiadać, Pokolenie i super koncert Turbo. W 85, po raz pierwszy wylądowaliśmy na Rockowisku w Łodzi, i tam poznaliśmy ekipę z Lubina m.in. Andre, którzy robili "Ognie Lennona" w Powidzu - zacna impreza w bunkrach. Jezioro Turawskie, zloty w Giżycku i Kruklankach, i ten pierwszy szpakowski w Lesku, gdzie zderzyła się koncepcja hipieesa z hipisem:). 86, najdłuższa(6 godzin), i najpiękniejsza msza na jakiejkolwiek byłem, na zakończeniu wakacji, poprzedzona najpierw wsadzeniem Igora z Łodzi, i Ajgora z Radomia do komisariatu kolejowego - następnie onego okupacją i wypuszczeniem zatrzymanych, których zatrzymano ze wszystkimi w Chęcinach - a tam na komisariacie i Dylan, i Dawid i śp. Zbylu z Radomia , i jeszcze ze trzy inne gitary. Radośnie było, i tych biednych milicjantów nikt nie żałował, ani odznaczył. I tak wiele wymieniać bym mógł, kiedyś nie było w tym kraju telefonów - żadnych, i tzw. przekaz informacji odbywał się ustnie- dosłownie. Miałem zaszczyt być w tej ekipie ok. 20 osób jeżdżących po Polsce, i przekazujących informacje o lokalnych koncertach, lub np. kiedy będzie Brodnica... . Dlaczego o tym piszę? Dla Kaii i Andrzeja, gdyż po 70- tych były 80-te, moim zdaniem bardziej przerąbane dla nas, gdyż WADZA wiedziała, kogo szukać, i kogo nie lubi. Dla innych, by wiedzieli, że, jak to Belfegor określił - bycie w Ruchu wiązało się z odwagą, i decyzją na to, by być wykluczonym z tzw.społeczeństwa, które wtedy nie było tym sam, jakim jest dzisiaj. PAMIĘTAJ!!! HIPIS TO NARKOMAN, GWAŁCICIEL I PLAGA. Radości Marcepan. P.S. Ilu z Was otworzyłoby drzwi, przed kimś, kto mówi, że przybył z odległego miasta, i w dłoni trzymałby kartkę z Waszym adresem, którą dostał od kolegi kolegi?
|
|
do Kaii i innych Kobiet :)
marcepan (09.03.2010)
Troszkę spóźnione, ale dopiero z Biesów powróciłem. Radosne życzenia dla niewiast z którymi radosne kontakty miałem, i dla wszystkich czerwonego goździka wirtualnie ofiarować chciałbym, i coby Wam się szczęściło. A co do Tarzana, to pamiętam akcję zbierania opowieści hipieesowskich do jednego źródła, którym Tarzan zamieszał, by powstali "Mistycy". To nasze opowieści, przeżycia + Tarzana. P.S. On naprawdę nie cierpiał, gdy ktoś po imieniu się do niego zwracał. Radości Marcepan
|
|
Dziękuję za zaproszenie
kaja (08.03.2010)
Jak mąż mnie puści, to się pojawię.
|
|
Miałam pomysł
kaja (08.03.2010)
Abyśmy pisali tu wspólna historię. Kto co znalazł, kto co wie. ale się nie da. Pisałam wczoraj gdzies z godzinę i wszystko poszło w kosmos. Pomyliłam sie z rokiem, chcialam poprawić, ale już się nie dało. Gdyby redagujący zmienił zdanie i funkcjonowanie tej strony, to w dalszym ciągu jestem za, bo interesują mnie te czasy, ale ogólnie. A punkt widzenia hipisa jest dla mnie ceny również. dobranoc.
|
|
Do Kaji
Jarot (08.03.2010)
Kaju, Przeczytaj dobrze. Andrzej pisze o częstochowskim zlocie w 1971 roku, a nie 1972. :) Poza tym z tego co mówił mi ŚP. Wojtek "Tarzan", to książka "Mistycy i narkomiani" była (jest) czymś w rodzaju fantazy. Fakty w niej przedstawione to najczęsciej zlepek wydarzeń, które składały się na fabułę. :)
|
| (1) 2 3 4 5 » |
|